Tak. Dziś dzień kobiet, ale chyba kobiet pracujących by facetom było dobrze =.=
Ja tam bynajmniej nie odczuwam tego tak jak powinnam... Napracowałam się dzisiaj w domu co niemiara <tak. Od dłuższego czasu sama prowadzę dom, rodzice tylko w nim jedzą i mieszkają...>. Nawet ciasto marchewkowe upiekłam... I po co to wszystko? Po to by usłyszeć "nie pyskuj tylko kawę zrób" oraz "Nie pomogę Ci bo siedzę przy komputerze". Tak. Facetowa wdzięczność...
Ale prócz tego 9 facetów złożyło mi życzenia .///. Dziękuję~ A spodziewałam się ich tylko od tego jednego yay~
Dużo się w ostatnim czasie dzieje... Przechodzę jakąś dziwną przemianę...
Zakochałam się, tym razem na dobre i we właściwej osobie .///.
Zmieniło się moje nastawienie do większości rzeczy, zaczynam nawet tolerować dzieci <zadeklarowałam swoją chęć pomocy przy organizacji dnia dziecka w naszej szkole>...
Wzięłam się porządnie za naukę i określiłam co chcę w życiu robić:
1. Ukończyć aktualną szkołę.
2. Ukończyć Poznańską ASP <chociaż teraz to już USP- uniwersytet sztuk pięknych>.
3. Zrobić studium pedagogiczne.
4. Znaleźć pracę w zawodzie grafika komputerowego lub nauczyciela informatyki w szkole średniej.
Tak. Ambitnie. Teraz tylko mieć nadzieję, że to wypali *^*
Czas najwyższy myśleć o Pyrkonie <kto jedzie no kto?>
Przy optymistycznym założeniu, że już sobie na to zapracowałam, że dostanę 50 zł więcej kieszonkowego, to jestem na minusie 50zł, jeżeli nie to 100zł XD Brawo. I ja niby mam się wybrać na Pyrkon? Pfff!
No ale cóż. Jednak trzeba się ogarnąć... Oczywiście będę już w piątek <może nie koniecznie na prelekcjach, ale z oszczędności by nie kupować jednodniowych-droższych wejściówek>. Szczerze mówiąc to jakoś tak nie ciągnie mnie na ten konwent. Z nikim się nie umówiłam i w ogóle... Mam wrażenie, że będę się tam źle czuła...
Jakiś czas temu dumna powiedziałam do mamy "Z moim organizmem jest ostatnio coraz lepiej! Włosy mi nie wypadają i rosną gęstsze i w ogóle, Nie mam już tak bladej cery- nabrała rumieńców i w końcu nie mam sińców pod oczyma!" Od tego czasu wszystko zaczęło się sypać... Podupadłam na zdrowiu bardziej niż wcześniej... bakteryjne zapalenie żołądka... Łamliwość paznokci <w ogóle wychodzą mi pod nimi "krwiaki" bo płytka nie przylega do palca>, cera mi zszarzała a sińce pod oczyma muszę zamalowywać pudrem. często leci mi krew z nosa i wychodzą drobne sińce na ciele... dwa tygodnie temu musiałam zostać w domu bo grypa i antybiotyk, poszłam na tydzień do szkoły i znowu tydzień w domu na antybiotyku bo zapalenie nerek i pęcherza...
Już nigdy nie pochwalę się dobrym stanem zdrowia...
Kończę smęcić bo za dużo tego. Człowiek nie powinien sobie na raz uświadamiać zbyt wielu rzeczy... Jest to strasznie niezdrowe. Ok. Wie się o wszystkich swoich problemach i dolegliwościach, ale tak jakby o każdym z osobna, ale jak zebrać to wszystko razem to ogrom jest niesamowity...
Zatem lecę zająć się resztą domu i głodnym kotem
ciao~










